Kurczę, wróciłbym do pisania postów – przeszło mi to przez głowę jakoś początkiem tego roku. Nie było zbytnio czasu, żeby przygotować stronę pod takie rzeczy, ale też z drugiej strony nie chcę deklarować, że rzeczywiście będę coś pisać regularnie. Dlatego przygotowałem sobie stronę tak, by pasowała pod bloga, jak i pod portfolio.

Angela wróciła do Polski między innymi na okres Świąt Wielkanocnych. Znamy się już bodajże 8 lat. 8 lat?! Gdzie te lata uciekły? W sumie jakby nie patrzyć, nie uciekły, a są tam, w pamięci, spędzone na tylu różnych rzeczach. Czas leci, nie ma co. Jestem z siebie zadowolony z dwóch względów – w końcu udało się zgadać z Angelą na sesję. Drugi powód… A niech mnie.

Moje zdjęcia chyba nigdy mi się nie będą podobać, ale to chyba taka kara. Albo zbawienie. Czym to jest dokładnie, kto to potrafi określić? Kiedy człowiek znajduje się w takim miejscu w życiu, że jest w stanie powiedzieć, że mu wyszło? Że to już ten etap? Oby nigdy to nie nastąpiło, a jak mi coś takiego przyjdzie do głowy, to mam nadzieję, że ktoś wyleje na mnie kubeł zimnej, zimnej, lodowatej wody!